Witajcie kochani.
Bardzo dziękuję Wam za słowa wsparcia i życzenia zdrowia.
Mija kolejny tydzień, a ja dalej zasmarkana. Wizyty u specjalistów przyniosły złe wieści.
Dużo zadziało się u nas związanego z przyszłością, miało coś być, wyszło coś innego. Mnóstwo stresu zaowocowało jeszcze większymi problemami ze snem, a u mamy wróciły częste napady migotania przedsionków, a nawet trzepotania. Nie ma dnia żeby mama nie miała albo wysokiego ciśnienia, albo wysokiego pulsu, albo migotania, a najgorsza jest kumulacja wszystkiego. Czasami na izbie przyjęć w szpitalu spędzamy ponad 5 godzin, o różnych porach dnia i nocy. Mama potrzebuje coraz więcej atencji i czasami pomocy w podstawowych czynnościach. Nie żalę się, piszę to po to, by wiedzieliście co się u mnie dzieje.
Zaglądam na Wasze blogi z opóźnieniem i lepiej nie będzie. Czasami tylko czytam, bo brak sił na komentowanie.
Z pracami ogrodowymi jestem daleko w tyle. W ogóle nie powinnam się tym zajmować ze względu na zdrowie, ale nie umiem odpuścić. Wszystko się zmienia u nas jak w kalejdoskopie. Prawie codziennie pracuję ponad swoje siły, mój wybór. Może powoli będę musiała szukać pomocy u innych, obcych osób. Jest to trudne. Rozpisałam się, ale miało być o czymś innym.
Przychodzę dziś z ostatnią karteczką na zabawę u Małgosi.

































