czwartek, 18 maja 2017

Wydawnictwo Literackie na Targach Książki w Warszawie

W dniach 18-21 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie już po raz ósmy odbywają się Warszawskie Targi Książki. Na stoisku Wydawnictwa Literackiego będzie można zdobyć autografy znakomitych autorów – z Polski i zagranicy. W tym roku będą to m.in. Hanna Krall, Katarzyna Grochola, Szczepan Twardoch, Maja Lunde z Norwegii i Martín Caparrós z Argentyny.

Oto dokładny harmonogram spotkań:

Sobota,  20.05

11.00 Ludwika Włodek podpisuje najnowszą książkę Cztery sztandary, jeden adres. Historie ze Spisza
12.00 Katarzyna Grochola podpisuje nagrodzoną Bestsellerem Empiku powieść Przeznaczeni
13.00 Hanna Krall podpisuje Fantom bólu
14.00 Jacek Tacik podpisuje debiutancką książkę Zamach


Niedziela,  21.05

11.00 Maja Lunde składa autografy na nowym wydaniu hitowej Historii pszczół
12.00 Agata Młynarska podpisuje autobiograficzna książkę Moja wizja
13.00 Martín Caparrós podpisuje nominowany do Nagrody Kapuścińskiego reportaż Głód
14.00 Szczepan Twardoch podpisuje Króla
15.00 Hanna Kowalewska podpisuje swoje bestsellerowe powieści, w tym Julitę i huśtawki



Czy wybieracie się kochani na Targi Książki? Zamierzacie odwiedzić stoisko Wydawnictwa Literackiego?

wtorek, 16 maja 2017

Autorka "Historii pszczół" - Maja Lunde - w Polsce


Autorka światowego hitu wydawniczego "Historia pszczół" będzie gościem Międzynarodowego Festiwalu Literatury Apostrof i Warszawskich Targów Książki. Już dziś zapraszam Was w imieniu Wydawnictwa Literackiego.

Swoją wizytę norweska pisarka rozpocznie w piątek 19 maja od spotkania z czytelnikami z Wrocławia. Event w ramach festiwalu Apostrof odbędzie się w Empiku w Domu Handlowym Renoma (ul. Świdnicka 40). Z Mają Lunde rozmawiać będzie dr Anna Wiatr. Początek spotkania o godz. 18:00.


W sobotę (20 maja) o godz. 16:00 autorka "Historii pszczół" weźmie z kolei udział w panelu dyskusyjnym w warszawskim Teatrze Powszechnym (ul. Zamoyskiego 20) wraz z brytyjskim biologiem Davem Goulsonem, autorem książki "Żądła rządzą. Moje przygody z trzmielami". Spotkanie poprowadzi redaktor naczelna magazynu „Wysokie Obcasy”, Paulina Reiter.

Autograf norweskiej pisarki będzie można zdobyć także podczas Warszawskich Targów Książki (stadion PGE Narodowy, al. Poniatowskiego 1). Maja Lunde będzie dostępna na stoisku Wydawnictwa Literackiego (nr 42/D8) w niedzielę 21 maja między godz. 11:00 a 12:00. Podpisywać będzie zarówno pierwsze wydanie "Historii pszczół", jak i opublikowaną z okazji jej wizyty w Polsce limitowaną edycję bestsellerowej powieści w nowej oprawie.


Maja Lunde w Polsce:



19 maja, piątek, godz. 18.00 - empik w DH Renoma, ul. Świdnicka 40, WROCŁAW
20 maja, sobota, godz. 16.00 - Teatr Powszechny, ul. Zamoyskiego 20, WARSZAWA
21 maja, niedziela, godz. 11.00 - stoisko Wydawnictwa Literackiego nr 42/D8, stadion PGE Narodowy, al. Poniatowskiego 1, WARSZAWA


Wydawnictwo Literackie zaprasza na stronę wydarzenia na facebooku: 


Znacie twórczość tej autorki? Wybieracie się na któreś ze spotkań?




sobota, 13 maja 2017

Wywiad z Edytą Kowalską



Z.P.

Co sprawia Pani większą przyjemność - pisanie czy czytanie książek?

Trudne pytanie. Czytać lubię od zawsze, od dziecka pochłaniałam wszystkie książki, które wpadły mi w ręce i do dziś czytam namiętnie. Natomiast piszę od niedawna – również sprawia mi to przyjemność, ale pochłania więcej czasu. To, co czytamy przez pięć minut, czasem pisze się kilka godzin… Mi zdecydowanie brakuje samodyscypliny, by w ogóle zacząć pisać. To jest najtrudniejsze… Ale kiedy już zacznę, sprawia mi to prawdziwą radość. 

Jakie emocje i odczucia najtrudniej według Pani wzbudzić w czytelniku - te pozytywne takie jak śmiech i radość, czy negatywne jak strach, smutek itp.?

Chyba najtrudniej jest wzbudzić śmiech. Każdy ma inne poczucie humoru i to, co dla mnie jest śmieszne, dla czytelnika może być banalne lub po prostu głupie.


Uwielbiam wracać do wspomnień, czasów dzieciństwa, dlatego moje pytania będą dotyczyły tego okresu :-) 

Jestem bardzo ciekawa jaka Pani była jako dziecko, czy była Pani aniołkiem z warkoczykami, czy raczej diabełkiem wpadającym ciągle w nowe kłopoty?

Byłam bardzo cichym, spokojnym i nieśmiałym dzieckiem, co zupełnie nie przeszkadzało mi  w tym, żeby co rusz wpadać w jakieś tarapaty. Szczególnie kilka utkwiło mi w pamięci. Jedno – kiedy byłam małym dzieckiem okolice ulicy, przy której mieszkałam były w budowie – wykopy, maszyny i wieczne błoto to była codzienność. Kiedyś wracałam z mamą z zakupów, wiadomo – jakieś 35 lat temu zakupy były bardzo wyczerpujące. Mama była zmęczona, ja też. Ona z torbą zakupów w jednej ręce, drugą trzymała mnie i szłyśmy przez to wielkie błoto.  Była chyba późna jesień, zimno, ciemno. Ja opatulona w szalik, czapę i jakieś żółte futerko, na nogach kozaki, pewnie trochę za duże. No i w pewnym momencie w tym błocie został mój but – ale zmęczona i szczelnie opatulona nawet nie próbowałam powiedzieć o tym mamie. Dopiero kiedy dotarłyśmy do bloku i szłyśmy po chodniku, okazało się, że nie mam jednego buta, a skarpetka i jedna nogawka spodni jest cała w błocie. Na szczęście na drugi dzień tata odnalazł buta. Był to czerwony Relax – kto pamięta tamte czasy, na pewno zna kultowe buty PRL-u. Pamiętam też jak jako już nastolatka, właściwie młoda dziewczyna szłam z mamą (jakże by inaczej) główną ulicą Sosnowca – Modrzejowską. Wtedy tam jeździło się na zakupy. Zamiast pod nogi patrzyłam na wystawy sklepowe no i w pewnym momencie zapadłam się pod ziemię. Dosłownie. Okazało się, że środkiem ulicy przebiegała taka wąska, długa  studzienka, w której brakowało jednego szczebelka. I ja oczywiście tak postawiłam stopę, że wpadłam do tej studzienki… Dziura w nodze, krew, złamany ząb, pogotowie i bezcenna mina mojego taty, który akurat tamtędy przechodził i stanął w tłumie gapiów licząc pewnie na pojawienie się jakiegoś celebryty… (no nie, wtedy nie było celebrytów), w zamian pojawiła się jego córka, wspierana z dwóch stron przez przystojnych ratowników. J Takich zdarzeń było dużo, do dzisiaj przytrafiają mi się różne dziwne, a po jakimś czasie można powiedzieć – śmieszne historie. 

Moje drugie pytanie musi dotyczyć książek, ponieważ bez nich nie ma dzieciństwa i chciałabym poznać ukochaną przez Panią książkę z tamtego okresu ?

Od zawsze lubiłam czytać. Świat książek przenosił mnie w cudowny, kolorowy świat. Bardzo lubiłam wszystkie części z serii Pan samochodzik,  Dzieci z Bullerbyn i Godzinę pąsowej róży. Do tych pozycji wracałam kilka razy, nawet kiedy byłam już dorosła.


Praca pisarza daje satysfakcję, ale jest też wyczerpująca. Czy miewa Pani kryzysy twórcze?

Na razie jeszcze nie doświadczyłam kryzysu twórczego J Pewnie dlatego, że to początek mojej drogi ... Jedyny problem, jaki mam to brak czasu… Pomysły są, mam nadzieję, że wkrótce będą zrealizowane.

Zanim zaczęła Pani pisać, słowo „pisarka” kojarzyło się Pani z takim życiem, jakie Pani wiedzie teraz?

Przede wszystkim nie określam się mianem „pisarka”. Autorka dwóch książek i tyle. Prowadzę zupełnie takie samo życie jak wcześniej – pracuję zawodowo, nie biorę udziału w targach książek, moje zdjęcia nie wiszą na bilbordach. ;-)  Czasami biorę udział w spotkaniach autorskich, czasem odpowiadam na Wasze pytania ;) Jedyne, co uległo zmianie to cudowne nowe  znajomości z czytelniczkami i blogerkami książkowymi: długie rozmowy (zazwyczaj przez fb), kartki na święta i urodziny, cenne rady oraz mnóstwo pozytywnej energii. Za to wszystko bardzo dziękuję.


Co jest najprzyjemniejsze w pisaniu książek?

Możliwość wejścia w nieznany, cudowny świat fantazji. 


W Pani powieści przeszłość bohaterów kryje wiele tajemnic. Co zainspirowało Panią do wykreowania takiego wątku? Czy również Pani odkryła kiedyś rodzinny sekret?

Właściwie w założeniu wątek Weroniki miał być krótki, co najwyżej kilkustronowy. Wynikał z pierwszej części – Ścieżek życia, kiedy Julia wspomina o swoim zegarze odziedziczonym po babci i dziadku Duńczyku.  Musiałam coś wymyślić. Wyszła nieco dłuższa historia i bardzo się z tego cieszę. Przyznam, że pisało mi się ją dużo lepiej niż historię współczesną. Podeszłam do tego bardzo emocjonalnie i mam nadzieję, że czytelnicy to zauważyli.


Wyczytałam, że uwielbia Pani zwierzęta. Ja sama mam 5 kotów i psa. Czy ma Pani jakiegoś pupila? Jeśli tak, to może przytoczy Pani jakieś zabawne wspomnienie z nim związane? A jeśli nie ma Pani żadnego zwierzaka, to jakiego chciałaby Pani mieć? Może to być nawet zebra! :)


Kocham wszystkie zwierzaki i staram się pomagać zarówno tym na wolności (szczególnie tym zagrożonym), jak i w schroniskach. Sama mam dwa psy – suczki owczarki niemieckie i kotkę. Oczywiście są związane z nimi anegdoty, jak chociażby opisana w Ścieżkach życia historia oderwanego ogona kota Piernika. To wydarzyło się naprawdę J  A co do marzeń – chciałabym mieć małego lewka lub tygryska. Wiem, że to niemożliwe, ale mam nadzieję, że kiedyś uda mi się, choć przytulić do któregoś z tych zwierząt.

W jakim miejscu zazwyczaj Pani pisze? Czy uważa Pani, że na powstające teksty ma otoczenie, tzn. że na przykład malowniczość przyrody lepiej opisuje się na pełnej zieleni wsi niż w mieście?

To zależy od osobowości człowieka. Niektórzy lubią uczyć się, pisać, tworzyć w ciszy, innym hałas nie przeszkadza. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy – muszę mieć ciszę i spokój. Piszę zazwyczaj w domu lub w altance ze śpiącymi pieskami tuż obok. Wydaje mi się, że w pięknym miejscu łatwiej opisać piękno przyrody, aczkolwiek dużą rolę odgrywa przede wszystkim wyobraźnia i fantazja autora. 


Pochodzi Pani z Sosnowca, ale zdecydowała się Pani zamieszkać w niewielkim miasteczku (a przynajmniej mnie takie się wydaje, gdy przez nie przejeżdżam ;) ) - czy uważa Pani, że to była dobra decyzja, czy plusy przeważają nad minusami?

Oczywiście są plusy i minusy.  Plusów jest jednak zdecydowanie więcej. Z racji mojego zawodu mam codziennie do czynienia z hałasem, zgiełkiem, wieloma ludźmi i przeróżnymi sytuacjami. Dlatego, kiedy wracam do domu, mogę spokojnie odetchnąć, iść na spacer do lasu czy na przejażdżkę rowerem. W tygodniu rzadko spotykam tam ludzi, częściej zające i sarny J Taki wypoczynek daje mi dużo energii do działań. Na początku brakowało mi bliskości do kina, teatru,  a nawet centrów handlowych. Okazało się, że i tutaj można znaleźć plusy – zamiast do ciągle tego samego teatru czy kina teraz jeździmy do różnych w pobliskich miastach, przy okazji poznajemy coś nowego.

Czy Pani praca zawodowa sprawia Pani satysfakcję, czy też wolałaby Pani zajmować się wyłącznie pisaniem?

Jestem nauczycielką – marzyłam o tym od dziecka. Lubię to, co robię, staram się ciągle wymyślać coś nowego, by nie popaść w rutynę, i by „moje” dzieci zawsze miały co robić. To bardzo przyjemne, kiedy po piętnastu latach na fb pisze do mnie prawie dorosły „dzieciak”, którego rozpoznaję jedynie z imienia i nazwiska, bo z wyglądu w niczym nie przypomina mojego przedszkolaka… Praca daje mi dużo satysfakcji i nie zamieniłabym jej na inną, chociaż zabiera mi dużo czasu. Pisanie jest dla mnie odskocznią od codzienności. Lubię to, ale traktuję wyłącznie jako hobby.

Edyta Kowalska: Bardzo dziękuję za wszystkie pytania. Pozdrawiam serdecznie!



Bardzo dziękuję Edycie Kowalskiej za interesujący wywiad oraz za ufundowanie nagrody, a Wam - czytelnikom - za ciekawe pytania, bez których nie było by tego wywiadu. Dziękuję też za każdy komentarz.

Nagrodę w postaci książki "Ścieżki przeszłości" otrzymuje 

Gab riela

Edycie Kowalskiej najbardziej spodobało się pytanie o zwierzątkach. :-)

Gratuluję serdecznie i pozdrawiam! Lenka

czwartek, 11 maja 2017

Niespodzianka od Wydawnictwa Literackiego

Zawitał dziś do mnie listonosz z tajemniczą przesyłką, a w niej..., zobaczcie sami





Na razie nie zdradzę Wam co znajduje się w malutkim pudełeczku. Wkrótce pojawi się recenzja książki, zapraszam do śledzenia bloga.

poniedziałek, 8 maja 2017

Konkurs na żonę - Beata Majewska

Takie oto cudo wraz z autografem autorki dotarło do mnie kilka dni temu:


I jak tu się nie zakochać w tak pięknej i subtelnej okładce...

Kochani już 10. maja swoją premierę będzie miała książka Beaty Majewskiej "Konkurs na żonę".

Autor: Beata Majewska
Tytuł: Konkurs na żonę
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 304
Format: 135x205 mm
ISBN:978-83-245-8265-5

Zachęcam Was do przeczytania wspaniałej współczesnej powieści - książki lekkiej i zabawnej, pełnej niespodzianek (niekoniecznie pozytywnych), wywołującej  wachlarz emocji, momentami zaskakującej . Dawno się tak znakomicie nie bawiłam przy czytaniu, wręcz odniosłam wrażenie, jakby wszystko działo się obok mnie.

Hugo Hajdukiewicz, jeśli chce odziedziczyć spadek po bogatym wuju, powinien spełnić warunek zapisany w testamencie -zanim skończy trzydzieści lat, musi założyć rodzinę. Wkrótce wciąga w intrygę swojego przyjaciela i razem wprowadzają w życie plan "Żona".

"Hugo wyraźnie, jakby to było dzisiaj, słyszał ówczesne słowa przyjaciela:
-Pamiętaj, bracie, najlepszą kandydatkę na żonę znajdziesz w bibliotece albo kręcącą się przy dzieciach czy pracującą jako wolontariuszka w fundacji, ewentualnie na spotkaniach grup oazowych, ale z tym ostrożnie, bo na fanatyczkę trafić nietrudno. A jeśli pod uwagę weźmiesz, gdzie takie perełki mieszkają -  szukaj wyłącznie po wsiach i małych miasteczkach."

On - Hugo - przystojny, prawie trzydziestoletni prawnik, bogaty, pewny siebie, słodki drań. Czy faktycznie bohater pragnie ustatkować się i znaleźć miłość? Czy zrzuci maskę, pod którą skrywa się wiele tajemnic?

Ona - Łucja Maśnik - osiemnastoletnia studentka, nieśmiała, skromna dziewczyna z zasadami, pełna marzeń, często najpierw mówi, a później myśli. Z drugiej strony jest bardzo inteligentna i posiada bogaty zasób słów. Bez wątpienia to moja ulubiona bohaterka, dzięki niej nieraz na mej twarzy zawitał uśmiech.

"Hajdukiewicz, spodobał się jej od pierwszego wejrzenia, już wtedy, w bibliotece. Potem na spotkaniu w biurze Solińskiego, gdy raz czy dwa uśmiechnął się, ukazując piękne zęby i gdy przeczesał swoje gęste błyszczące ciemne włosy i popatrzył na nią tymi czarnymi oczami."


foto: pixabay

Łucja i Hugo są swoim przeciwieństwem.  Czy tytułowy konkurs na żonę połączy tych oboje? Do czego doprowadzą ich spotkania? Czy misternie uknuty plan się uda, czy wszystko da się kontrolować? Czy można udawać uczucia i dla pieniędzy zrobić wszystko, czy w ten sposób można zbudować trwałe relacje? Czy prawda ujrzy światło dzienne?  Poszukajcie odpowiedzi w powieści.
Oprócz głównych bohaterów, pojawiają się też inne, ciekawe postaci. Sama chciałabym mieć taką kochaną babcię Zosię. Na uwagę zasługuje też wątek związany z ojcem Hugo i w pewnym sensie z rodziną Łucji.

Powieść czyta się bardzo szybko, rzecz dzieje się w polskich realiach. Po przeczytaniu aż żałuję, że już koniec, że autorka przerwała w najciekawszym momencie i jedyne, co mnie pociesza to zapowiedź kolejnego tomu (i oby ich było jak najwięcej).

Książkę można kupić na stronie Wydawnictwa https://publicat.pl/ksiaznica/oferta/literatura-wspolczesna/konkurs-na-zone

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki bardzo dziękuję autorce i Wydawnictwu


sobota, 6 maja 2017

Julita i huśtawki - zapowiedź Wydawnictwa Literackiego

Przejmująca opowieść o czasach, w których wszystkiego było po równo. 
Wszystkiego oprócz miłości…




Do rodzinnego miasteczka przyjeżdża pisarz Koli, by przez parę tygodni pracować nad książką i jednocześnie prowadzić przewrotną grę z ukochaną Metką. To właśnie ona, a także jej dawni znajomi stają się głównymi bohaterami jego powieści. Dzieciństwo, młodość, pierwsze miłości, pierwsze śmierci...

Ale  to Metka interesuje go najbardziej, to ją kocha i zachłannie kolekcjonuje wszystko, co się z nią wiąże:  jej doznania, fakty z jej życia i ludzi z jej przeszłości oraz teraźniejszości. Wędrując po miasteczku, szuka wspólnych śladów, próbuje odtworzyć dawne zdarzenia, dociera do  podskórnego nurtu wzajemnych powiązań. 

"Julita i huśtawki" to jednak nie tylko powieść o młodości, miłości i namiętności. Jej pełnoprawnym bohaterem jest też PRL. Hanna Kowalewska opowiada o nim w sposób wyjątkowy – ostro, ironicznie, bez sentymentalizmu, obnażając wiele absurdów tamtego czasu. Jaki wpływ na bohaterów ma epoka, a jaki rodzina i dom, w którym żyją? Czy uda im się przezwyciężyć różne obciążenia i wygrać z losem?

Pierwszomajowe pochody, oranżada, kamienna wanna z czarodziejską wodą, anioły, koty, kałuże i prowincja, na której może zdarzyć się wszystko, w przewrotnej i wciągającej powieści Hanny Kowalewskiej.

Premiera powieści 11.05.2017 r.

Książkę można kupić w przedsprzedaży. Link do Wydawnictwa: 

środa, 3 maja 2017

Podsumowanie kwietnia



Myślałam, że w kwietniu przeczytam więcej niż w marcu, jednak święta i przygotowania do nich oraz nieliczne ciepłe dni nie sprzyjały czytaniu. Udało mi się przeczytać jedynie:

5 książek
872 strony


Podejrzewam, że w maju za wiele niestety nie przeczytam. Ciepłe dni będę raczej spędzać w ogródku lub na spacerach. Zdrowie trochę mi szwankuje, więc nie wiem, jak często będę dodawać posty.

Życzę Wam pięknego, pod każdym względem, maja.