wtorek, 17 kwietnia 2018

Emigrantki - Janice Y. K. Lee (recenzja przedpremierowa)

Autor: Janice Y. K. Lee
Tytuł: Emigrantki
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 440
Format: 130x205 mm
ISBN: 978-83-08-06494-8

Recenzja przedpremierowa - premiera 18.04. 2018 r.

Trzy kobiety, których losy wiążą się z jakąś tragedią. Mercy, Hilary i Margaret to Amerykanki, które żyją w barwnym Hongkongu, a jednocześnie nie czują się tu dobrze. Początkowo czytelnik poznaje trzy różne historie, które z biegiem akcji połączy splot zdarzeń.

    "Mercy czuła, że studia ją hartują. Nauczyła się mówić tak jak oni, tak jak bogacze: z odruchową ironią, której głównym celem było pokazać, że ci nie zależy, nie przejmujesz się zdaniem innych. Oczywiście w najtwardszych skorupach kryją się najbardziej kruche i delikatne istoty."

    "Po przeprowadzce musieli nauczyć się nowego słownictwa - amerykańska angielszczyzna różniła się od brytyjskiej, która jako pozostałość po czasach kolonialnych dominowała w Hongkongu. Poza tym zamiast dochodzącej gospodyni - w Stanach stać było na to tylko bogaczy - tu każdy miał do pomocy Filipinkę czy Indonezyjkę, która mieszkała z rodziną na stałe i za niewiarygodną kwotę pięciuset dolarów amerykańskich na miesiąc zajmowała się sprzątaniem i opieką nad dziećmi. Hilary i David osiedlili się w Repulse Bay, wyjątkowo jednolitej enklawie ekspatów, gdzie część ludzi na ulicach to biali, a ponad połowa nie jest stąd - to Amerykanie chińskiego pochodzenia, Japończycy albo Filipińczycy."

    "Przyjaciele. Dziwny pomysł. Oczywiście miała ich przedtem, ale w starym życiu, w Kalifornii, dzięki dzieciom. Po przeprowadzce do Hongkongu angażowała się w ich szkolne życie,  co stwarzało okazje do poznawania innych kobiet. Organizowała mnóstwo lunchów i spotkań przy kawie, kilka wycieczek i babskich wieczorów. Nie wymagało to prawie żadnego wysiłku i Margaret żyła złudzeniem, że ma dużo przyjaciół."

    "Niektóre ekspatki na obczyźnie rozkwitają. Jako żony ogony nie muszą pracować. Przyjeżdżają tu i zdają sobie sprawę, że ktoś inny za nie odkurza, pierze, ścieli łózka, robi dzieciom kanapki do szkoły, więc odzyskany czas wykorzystują na samodoskonalenie się."



Wśród rodziny i znajomych mam osoby żyjące na emigracji, wszechobecne są tęsknota za krajem rodzinnym, za pozostawionymi tam bliskimi i znajomymi. Zdarza się, że osoby będące po rozwodzie mają wtedy utrudniony kontakt z dziećmi. Los też nie jest łaskawy wobec bohaterek powieści, ale za wiele nie chcę Wam zdradzić.

Przyznam, że książka bardzo wciąga, nie można się oderwać od czytania. Od drugiej części lektura mnie wręcz porwała, bohaterki stały się bliskie jak koleżanki. Czytałam o ich życiowych wyborach, o różnych obliczach macierzyństwa, o blaskach i cieniach codzienności. Mimo że akcja skupia się wokół kobiet, książka nie jest tylko dla pań. Postaci nie są przejaskrawione, a to, co spotyka bohaterów, może się przytrafić każdemu. Na prawdę warto sięgnąć po tę wzruszającą i pełną emocji lekturę. Gwarantuję, że zakończenie bardzo Was zaskoczy.

Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu


Jesteście zainteresowani tą powieścią?

Pozdrawiam serdecznie! - Lenka



środa, 11 kwietnia 2018

Braciszek - Tadeusz Urgacz

Autor: Tadeusz Urgacz
Tytuł: Braciszek
Rok wydania: 1984
Ilość stron: 182

Kolejny raz sięgnęłam po wiersze, tym razem nie tylko o tematyce religijnej. Część utworów jest w duchu św. Franciszka, który potrafił rozmawiać z ptakami i zwierzętami, w tomiku można znaleźć liczne nawiązania do natury. Inne wiersze ukazują m.in. tematykę tęsknoty za życiem wiecznym i niebem czy są o charakterze patriotycznym. Jest to raczej poezja bardziej ambitna, trudniejsza w odbiorze, ale skłaniająca do refleksji.








Trzema wierszami się z Wami podzielę:

KRAJ PRZYSZŁOŚCI

Ten kraj jest na pewno zielony
jak serca młodych buków.
Tam daje koncerty echo
i księżyc w mysim kożuchu.

Tam ludzie są tak dobrzy,
że w pełni wystarcza światu
kodeks karny księżyca,
kodeks cywilny wiatru.


PIOSENKA Z ASNYKA

Klon zielony bronił drzwi,
kos nam gwizdał za oknami.
Mój kochany, powiedz mi,
czy coś było między nami.

Jakaś jawa, jakieś sny,
słowa które są ptakami.
Mój kochany, powiedz mi
czy coś było między nami.

Nic nie było, tylko klon
liść swój rzucił nam na pościel
i obudził niebo dzwon,
i zadudnił wóz na moście.

Mój kochany, czemu kos
już nie gwiżdże za oknami.
Nic nie było - taki los -
i nic nie ma między nami.



***

Gdy nie miałeś Jej na jawie,
w śnie głębokim masz Ją wreszcie -
bez konwalii, knebla, knuta,
bez buławy i bez błazna
z aniołami jak z wołami
wprzęgniętymi szczelnie w pługi -
mają oczy wilcze, lisie,
żeby mogły warczeć, kluczyć
kiedy trzeba,
mają serca,
by się mogły lubić wzajem,
igrać z pliszką i biedronką,
nie wyrzucić psa na pluchę,
zdrowia życzyć sąsiadowi.

Gdy nie miałeś Jej na jawie,
chowasz ją pod ciemną darnią
przywaloną krwawą grudą,
szpadlem ciężko ugłaskaną,
wolną, prawą, sprawiedliwą,
tę ze świeczką Panu Bogu,
tę z ogarkiem diabłu - szczodrą.
Taka Polska śni się Tobie.

Masz Ją wreszcie, śpij spokojnie,
śpij, kolego w ciemnym grobie.


Pogoda za oknem zmienna, ale ja pozdrawiam Was cieplutko. - Lenka




wtorek, 10 kwietnia 2018

Zostań ambasadorką LPM

#zmyslowyduet  #ambasadorkaLPM





Ruszyła kolejna rekrutacja do kampanii ambasadorskiej znakomitej marki La Petit Marseillais.
Wejdź na stronę https://ambasadorkalpm.pl/, zaloguj się lub zarejestruj i wyślij zgłoszenie.


środa, 4 kwietnia 2018

Podsumowanie marca


Marzec przywitałam trzema ostrymi stanami zapalnymi: zatok, ucha i gardła. Nie obyło się bez antybiotyków przez dwa tygodnie. Powoli wychodzę na prostą, ale jestem bardzo osłabiona.

Na pocieszenie zupełnie niespodziewanie dotarła do mnie wygrana na portalu granice.pl książka Jacka Pankiewicza "Jak powstaję".  Biblioteczkę powiększyłam też o "Bieg do gwiazd" Dominiki Smoleń. Bardzo jestem ciekawa tej książki, bo opisane są w niej problemy, z którymi się borykam. Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać w kwietniu. W ramach akcji bookcrosing trafił do mnie album Sierakowice Dobry adres. Z Wydawnictwa Literackiego dostałam do zrecenzowania "Emigrantki" Jancie Y.K. Lee.







Dotarło do mnie też kilkanaście kartek świątecznych i niespodzianki od znajomych i nowo poznanych osób o wielkim serduszku. Kochani bardzo Wam dziękuję.  Serdeczne podziękowania kieruję za wszystkie życzenia - na kartkach, SMS-owe i wirtualne, to bardzo miłe. Witam nowe osoby w gronie obserwatorów i bardzo dziękuję wszystkim komentującym. Każdy komentarz cieszy i jest dla mnie bardzo ważny. 

Mój czytelniczy marzec zakończył się wynikiem:

3 książki
320 stron

Niektórzy uznają to za słaby wynik, ale ja cieszę się z każdej przeczytanej strony.

W minionym miesiącu zima zaczęła odpuszczać, by za chwilę znów o sobie przypomnieć. Z utęsknieniem czekam na prawdziwą wiosnę - moją ulubioną porę roku. Na szczęście zaczyna się robić ładniej. Cieplutko Was pozdrawiam! - Lenka

sobota, 31 marca 2018

Radosnego Alleluja! - życzenia wielkanocne




Niech Pan Zmartwychwstały
w dobroci swej będzie wytrwały
i oprócz świątecznej radości
daje ją też w szarej codzienności.

Życzę aby Chrystus Zmartwychwstały
obdarzył was zdrowiem i potrzebnymi łaskami.











źródło

piątek, 30 marca 2018

Czarna Samica Kruka: Po Tamtej Stronie Świadomości - Dariusz Pawłowski

Autor: Dariusz Pawłowski
Tytuł: Czarna Samica Kruka: Po Tamtej Stronie Świadomości
Ilość stron: 115
Format: PDF

"Kruk. Symbol śmierci i nieszczęścia. W wierzeniach wielu starożytnych ludów ptaki te uważane były za symbol grzechu, herezji i zepsucia. W średniowieczu widok kruka we śnie uważano za zły omen i rychłą zapowiedź śmierci."

Przychodzę do was z recenzją książki Dariusza Pawłowskiego "Czarna Samica Kruka: Po Tamtej Stronie Świadomości". Jest to drugi tom cyklu Czarna Samica Kruka, ale można go czytać bez znajomości pierwszej części. Książka rozpoczyna się koszmarem sennym, który ma w pewnym sensie charakter proroczy.



"Widziała wysokiego człowieka z ramionami szerokimi jak kark byka. Jego ciało okrywał brązowy, mnisi habit. Na szerokiej piersi wisiał czarny medalion z dziwnym, przypominającym runę, znakiem a na ramieniu siedziała ogromna Samica Kruka."

Komisarz Eryk Osowski wraz z zespołem dochodzeniowym prowadzą śledztwo dotyczące brutalnego morderstwa. Pierwsze zwłoki znaleziono w Warszawie, kolejne pojawiają się w innych częściach kraju. Nie mogę wam więcej zdradzić, bo warto sięgnąć po tę niewielką objętościowo powieść. Ostrzegam jednak, że lektura wciąga i ciężko jest odłożyć nieprzeczytaną, zostaje się wtedy z kłębiącymi się pytaniami, które nie dają spokoju. Książka zawiera przesłanie, że zarówno dobro, jak i zło wraca, a ofiara z czasem może stać się katem.

Czytałam książkę po zmroku, co jeszcze bardziej potęgowało przerażające opisy, wyobraźnia pracowała na najwyższych obrotach. Nie jest to książka dla bardzo wrażliwych osób, bo mogą przeszkadzać wulgaryzmy oraz dosadne opisy np. odzwierciedlenie procesów gnilnych ciała. Książka kończy się brutalnie, zabrakło mi kilku informacji dotyczących tożsamości zabójcy, ale powieść godna jest polecenia. Mam nadzieję, że autor zdecyduje się na kontynuację cyklu, ale następnym razem może warto jednak bardziej popracować nad okładką.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorowi.

Gustujecie w tego typu literaturze?

Pozdrawiam serdecznie! - Lenka


czwartek, 22 marca 2018

Kwietniowe zapowiedzi Wydawnictwa Psychoskok

Autor: Katarzyna Ducros
Tytuł: The green roses (wersja angielska)
Kategoria: Literatura dla dzieci
Ilość stron: 36
Data premiery: 2.04.2018 r.

Fabuła książeczki przenosi czytelników do niezwykłego kraju, w którym żyje młoda kobieta o imieniu Anna. Anna jest kochającą mamą, która pragnie wieść szczęśliwe życie. Niestety rodacy, a nawet własny mąż, pochodzący z wpływowej rodziny, nie potrafią jej zaakceptować i docenić.

Na całe szczęście los sprawi, że Anna będzie mogła odmienić swój los, jeżeli zdoła odpowiedzieć na zagadkę przygotowaną przez samą królową. Zadanie nie będzie łatwe, ale ostatecznie miłość do córki oraz zamiłowanie do pięknych róż sprawi, że historia zakończy się szczęśliwie.

Należy podkreślić, że bajka staje się tłem do baletu, które inspiruje czytelnika. Ilustracje figur pozwolą wczuć się w rolę początkującego choreografa, zachęcając do przygotowania własnego przedstawienia.
Opowiedzieć tańcem, to prawdziwa sztuka.
Popróbuj swoich sił!
W środku, znajdziesz przepis na to, jak wczuć się w rolę prawdziwego tancerza.
Przeczytaj opowiadanie, poskładaj figury i pokaż publiczności co potrafisz!

Link do Wydawnictwa: http://www.psychoskok.pl/produkt/the-green-roses/

Autor: Barbara Wrzesińska, Magdalena Wrzesińska
Tytuł: Wichrowe opowieści
Kategoria: Poezja
Ilość stron: 174
Data premiery: 16.04.2018 r.

Życie i funkcjonowanie w społeczeństwie to niekiedy bardzo trudna rola, z którą każdy z nas musi się zmierzyć. Los przynosi nam różne sytuacje i nie zawsze otrzymujemy to, czego oczekujemy. Radość, powodzenie, sukces… Troska, samotność, smutek… Ludzka egzystencja przypomina czasem słodko-gorzką przeplatankę. Pocieszenie może przynieść nam obcowanie z naturą – krople deszczu posiadają oczyszczającą moc, a gorące promienie słońca dają poczucie wolności. Mimo niepowodzeń warto dostrzec niezwykłość ludzkiego istnienia. Znaleźć w sobie pewność, dzięki której będziemy mogli śmiało iść przez życie i dostrzegać obłudę osób o „dobrym sercu” – z nimi przyszłość na pewno się rozliczy. I zachowajmy w sobie radosne chwile, bo odchodząc w daleką stronę, będziemy musieli zostawić wszystko, co ma dla nas jakąkolwiek wartość. Jedynie wspomnienia pozostają pomimo przemijającego czasu. „Wichrowe opowieści” Barbary i Magdaleny Wrzesińskich to codzienne historie, zapisane w gawędziarski sposób wiersze o ludzkiej egzystencji.

Link do Wydawnictwa: http://www.psychoskok.pl/produkt/wichrowe-opowiesci/

Autor: Aleksandra J. Starostecka
Tytuł: Inny
Kategoria: Poezja współczesna
Ilość stron: 90
Data premiery: 18.04.2018 r.

Jaka powinna być poezja? Skomplikowana, przesycona zawiłymi metaforami, czy może prosta, ale trafiająca do każdego czytelnika? Dotycząca spraw ważnych, trudnych, czy skupiająca się na codzienności? Refleksyjna? Długo pozostająca w pamięci?

Istnieją wiersze, które w prostych słowach opowiadają o rzeczach wielkich. Garść umiejętnie dobranych słów, które chwytają za serce. Proste frazy, które stanowią podstawę rozważań filozoficznych. Dwa zdania, które są w stanie odmienić życie czytelnika. Zmotywować do działania, wzruszyć, skłonić do zastanowienia się nad sobą. Wersy powtarzane jak mantra w gorsze dni. Słowa czytane codziennie przed snem lub na dobry początek dnia. Tomik wierszy, który towarzyszy codziennym sprawom. „Inny” Aleksandry Starosteckiej to zbiór krótkich wierszy, które swą prostotą chwycą za serce każdego. Pozwalają zatrzymać się w codziennym biegu i pomyśleć o sobie, swoim życiu. Stanowią połączenie filozofii codzienności z pięknem krajobrazu Bieszczad, które są wielką miłością poetki.

Link do Wydawnictwa: http://www.psychoskok.pl/produkt/inny/

Autor: Adam Kadmon
Tytuł: Inna legenda. Rejestr artefaktów
Kategoria: Poezja
Ilość stron: 104
Data premiery: 20.04.2018 r.

Inna legenda. Spis artefaktów to piąty tomik Adama Kadmona. Zawartość poetycka tomu została ujęta w dwie części. 

W pierwszej znajdziemy głównie utwory osadzone w konkretnych ramach historycznych – stąd obecność starożytnych plemion, królów polskich czy odwołania do początków religii oraz kultury słowiańskiej, w tym historii pierwszych grodów. 

W drugiej znacznie obszerniejszej części, mimo wciąż obecnych odniesień do historii, autor skupia się na współczesności. Tu pokusił się o wiersze o bardziej osobistym charakterze. Dzieli się swymi refleksjami filozoficznymi m. in. na temat przemijania, religii, miłości, przyjaźni, a to za sprawą otaczającej przyrody oraz zastanej przestrzeni obyczajowo – kulturowej.



Czy zaciekawił was jakiś tytuł?

Pozdrawiam milutko! - Lenka



środa, 21 marca 2018

Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy

Jakiś czas temu dotarła do mnie taka oto przesyłka z Górznieńsko-Lidzbarskiego Parku Krajobrazowego:




Zawierała ona:
-ulotki (w tym jedna, która bardzo przypadła mi do gustu - o uzdrawiającej mocy lasu)
-mapkę
-piękne pocztówki

Górznieńsko-Lidzbarski Park Krajobrazowy to park krajobrazowy, który został utworzony w 1990 r. na pograniczu województw: warmińsko-mazurskiego, kujawsko-pomorskiego i mazowieckiego. Zajmuje on powierzchnię ponad 277 km, położony jest w gminach: Górzno, Brzozie, Bartniczka, Świedziebnia, Lidzbark Welski, Lubowidz.

Uroki krajobrazu GLPK podkreślają malownicze jeziora, rzeki i strumienie.

O wysokiej randze przyrodniczej świadczy utworzenie w jego granicach 7 rezerwatów przyrody:

„Jar Brynicy" o powierzchni 29,47 ha - utworzony w 1955 r.
„Szumny Zdrój" o powierzchni 37,04 ha - utworzony w 1958 r.
„Klonowo” o powierzchni 30,85 ha - utworzony w 1958 r.
„Ostrowy nad Brynicą” o powierzchni 2,06 ha - utworzony w 1962 r.
„Czarny Bryńsk" o powierzchni 13,13 ha - utworzony w 1963 r.
„Mszar Płociczno”  o powierzchni 182,35 ha - utworzony w 1998 r.
„Jar Brynicy II" o powierzchni 28,27 ha - utworzony w 2001 r.

Na terenie Parku wyznaczono ponadto dwa obszary ochrony siedlisk Natura 2000: Ostoja Lidzbarska oraz Mszar Płociczno. Zidentyfikowano 20 typów siedlisk przyrodniczych wymienionych w załączniku Dyrektywy Siedliskowej.

Inną formą ochrony na terenie Parku są pomniki przyrody i użytki ekologiczne. Najciekawszym i najcenniejszym pomnikiem jest ponad 500-letni „Dąb Rzeczypospolitej” (wysokość ok. 35 m, obwód w pierśnicy ok. 641 cm), rosnący na terenie rezerwatu Jar Brynicy II.

Bogactwo przyrodnicze GLPK uzupełniają walory kulturowe, a wśród nich zabytki budownictwa, zabytki techniki budownictwa wodnego, grodziska czy przydrożne krzyże i kapliczki. Niektóre obiekty wpisane zostały do rejestru zabytków tzn. 3 kościoły: Kościół Parafialny Podwyższenia Krzyża Świętego w Górznie, Kościół Parafialny p.w. Św. Wawrzyńca i Mikołaja w Radoszkach, Kościół Filialny p.w. Matki Boskiej Anielskiej w Bryńsku, 3 grodziska średniowieczne (w Górznie, Radoszkach i Księtem) oraz zespół młyński w Traczyskach.

GLPK przyciąga turystów swoimi walorami krajobrazowymi i przyrodniczymi oraz rozwiniętą infrastrukturą turystyczną. Na terenie Parku jest ponad 250 km szlaków rowerowych i pieszych.

Zapraszam na stronę internetową Parku, gdzie można znaleźć wiele ciekawych informacji i zdjęć.
Jestem ciekawa czy znacie to miejsce?
Pozdrawiam cieplutko! - Lenka

sobota, 17 marca 2018

Mycie okien (i inne porządki)


Witajcie kochani!

Zbliżająca się powoli wiosna (choć dziś typowo zimowo) i święta sprzyjają porządkom.

Ja myję ramy okien wodą z płynem do mycia naczyń Ludwik, a szyby czyszczę płynem do szyb, robię to za pomocą miękkiej ściereczki z bawełny (np. ze starej koszulki) lub z mikrofibry. Prawdopodobnie dobrym sposobem jest mycie szyb zimowym płynem do spryskiwaczy samochodowych. Macie jakieś doświadczenie w tej kwestii? Jakie są wasze sposoby mycia okien?

Wiosenne porządki to też przegląd zawartości szaf, szafek oraz układanie zawartości. Raczej niewiele rzeczy usuwam, bo robię to na bieżąco.

Równie dobrze byłoby zrobić porządek w swojej głowie, swoim sercu, uporać się z negatywnymi emocjami, ale nie wszystko jest takie proste, jak by się chciało...

Życzę wam poprawy pogody i udanego weekendu! Buziaczki - Lenka

niedziela, 11 marca 2018

Przemijania - Ks. Antoni Regulski TChr

Przy niedzieli troszkę refleksyjnie, a troszkę by ocalić od zapomnienia...

Autor: Ks. Antoni Regulski Tchr
Tytuł: Przemijania
Rok wydania: 1987
Ilość stron: 94

Autorem tomiku jest ksiądz Antoni Regulski, który należał do Towarzystwa Chrystusowego. Przed śmiercią pracował wśród Polonii w RPA.

W zbiorku zamieszczono grafiki Aleksandry Korejwo. Tomik, wbrew tytułowi, nie ma tylko wydźwięku przygnębiającego. Oprócz wierszy religijnych można znaleźć nawiązujące do natury.

Kilkoma wierszami chcę się z wami podzielić:

EPIZOD Z LASU

Pień brzozy cały w bandażach a głowa zielona
wierzba rosochata a taka płacząca
świerk tak wysoko mierzy a korzeń ma płytki
mimoza taka chłodna a czuła w dotyku
sosna taka lotna a lęka się mniszki
dąb tak mocarny a boi się kornika
a wszystko to Pan Bóg stworzył
z miłości do człowieka

Wiersz ten dedykuję Krzyśkowi - autorowi bloga LEŚNE OPOWIEŚCI, który jest uważnym obserwatorem przyrody i robi przepiękne zdjęcia.


ŻEBY PRAWDZIWIE ŻYĆ

Niech zakalcem przestanę być Panie
osłem upartym na Boże łaski
niech w ogniu Twej miłości
chlebem złocistym się stanę
co wciela w sobie niebios blaski


DZIEŃ LIPCOWY

Słońce lipcowe
lipy miodowe

pszczoły dzwoniące
róże pachnące

pola pszeniczne
dziewczyny śliczne

i pełne ule
złotego miodu
na gorzkie chwile


KOŁO ŻYCIA

Kwiaty kwitną przekwitają
rzeki płyną przepływają
słońce wschodzi i zachodzi

psy szczekają i przestają
ludzie płaczą i się śmieją

wiersze piszą i czytają
świętość cenią i szargają

w Boga wierzą wyszydzają
i nadzieję zawsze mają


Za oknem piękna pogoda, myśli uciekają ku wiośnie, oby i w sercach była wiara wiara, nadzieja i miłość. Życzę wam pięknej i mile spędzonej niedzieli. Buziaczki - Lenka

środa, 7 marca 2018

Prześwietlić Bogiem - S. Teresa Błaszczyk R.M.



Autor: S. Teresa Błaszczyk R.M.
Tytuł: Prześwietlić Bogiem
Rok wydania: 1989
Ilość stron: 111
Format: 140x200 mm

Okres Wielkiego Postu nastraja refleksyjnie, sięgnęłam więc po wiersze o tematyce religijnej. Część z nich dotyczy tego właśnie okresu liturgicznego. Autorką wierszy jest Siostra Teresa Błaszczyk R.M., która urodziła się w 1923 r. Autorka zbiorku wierszy należała do Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi.

Kilka wierszy zwróciło moją uwagę, więc dzielę się nimi z wami:




DO NIEPOKALANEJ


Tęskniącym na ziemi wygnańcom niedoli,
Idącym wśród cierni przez życie, co boli,
Niosącym swe jarzmo grzechowe,
Przeczysta, bądź Matką pociechy i łaski,
Wyzwalaj ich dusze i prowadź je w blaski
Na drogi jaśniejsze i nowe.

Bądź gwiazdą przewodnią wśród nocy zwątpienia,
Bądź jasną pochodnią na drodze zbawienia
I bramą otwartą do nieba.
Bądź cichą przystanią, kotwicą ufności
I portem otwartym szczęśliwej wieczności -
Jej każdy się w Tobie spodziewa.

Tyś Panią, Królową nad gwiazdy i słońce,
Tyś Bożą szafarką, więc serca łaknące
Ubogać i wyzwól je z grzechu.
I odziej je w szaty promienne i białe
Poprowadź za Sobą ten orszak wspaniały
W krainę wiecznego uśmiechu.


STRASZNA NOC

Ogrójec - noc straszna:
Ból... strach...
On leżał we krwi własnej,
Ja - we łzach.
   
     On pocił się i krwawił,
     A cóż ja? -
     Cóż wobec tego, który zbawił -
     Moja łza?...


CHCIAŁABYM

Chciałabym...
Ty chcesz inaczej.
Spraw, by nasze chcenie:
Twoja wola i moje rozpacze,
Twoja miłość i moje cierpienie
W jedno się zlały.


W CHOROBIE

Bezsenne noce,
Bezczynne dni,
Serce, co w piersi łomoce,
Ból, który w ciele tkwi
Gorączka, która mnie trawi
I to pragnienie męczące -
- J e z u -
Może choć jedną duszę zbawi,
Gdy z Twoją męką je złączę.


Pozdrawiam serdecznie! - Lenka




czwartek, 1 marca 2018

Podsumowanie lutego


W lutym choróbska rozłożyły całą rodzinę. Mnie najpierw dopadło jakieś przesilenie, do tego stan zapalny ucha i chore zatoki (skutek nawiewu w marketach), a marzec witam całkowicie przeziębiona. Jak do poniedziałku się nie poprawi, nie obędzie się bez antybiotyku. Chciałam tego uniknąć, bo niedawno, po wyrwaniu zęba, brałam bardzo silny.

W lutym nie miałam ochoty i czasu na czytanie, wszystko mnie męczyło. Jedynie przyjemność sprawiało mi zaglądanie na blogi. Przeglądałam też prasę religijną. Udało mi się przeczytać tylko jedną, ale za to znakomitą książkę Krystyny Mirek "Droga do marzeń" (s. 304). Jeśli nie czytaliście, to zachęcam, tym bardziej że autorka zapowiada wznowienie wydania.

W lutym spotkało mnie też wiele dobrego - wygrałam w rozdaniu nr 129 na blogu Zacisze Wyśnione.


Madzia zaskoczyła mnie bardzo dużą ilością niespodzianek. Ucieszyły mnie też gratulacje.

W paczuszce znalazły się:

-dwie kolorowanki: Paryski tydzień mody oraz Magiczna podróż roweru na krańce świata przez ziemię, niebo i morze (czas kupić kredki)

-film Elling

-śnieżynkowo-zimowy stempel

-książki:

  • piękny album Joanny Marciniak - Wróblewskiej, Przy stole
  • dwa tomy polskich kryminałów Marty Matuszak - Tajemnicza śmierć Marianny Biel oraz Zbrodnia nad urwiskiem
  • Alan Bradley, Jak kominiarzy śmierć w proch zmieni (z tego, co doczytałam jest to tom 7 cyklu Flawia de Luce, ale może da się przeczytać książkę bez znajomości poprzednich tomów) 
  • Mary Shelley, Frankenstein
  • Walter Moers, Miasto Śniących Książek (jest to tom 4 cyklu Camonia, którego nie znam, ale spróbuję się z nią zmierzyć bez znajomości poprzednich tomów)

Drugi stosik stanowią książki pochodzące z biblioteki - w ramach akcji bookcrossing. W lutym upolowałam takie perełki:


-Ireneusz Szafranek, Ukorzenić ponadczasowe (tomik wierszy lokalnego poety)
-Ernest Bryl, Wiersze
-Anthony de Mello, Przebudzenie
-Maria Kuncewiczowa, Leśnik
-Joseph Conrad, Lord Jim - dwa tomy
-A. A. Milne, Kubuś Puchatek (co prawda część 3, ale z 1985 r., nie mogła się oprzeć pokusie, musiałam ją zabrać).

Przytłacza mnie ilość recenzji pojawiających się na niektórych blogach. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś czyta kilkanaście książek miesięcznie, ale nie 30. i więcej powieści, z których każda ma ponad 300 stron. Ja chyba częściowo skupię się na recenzowaniu starszych książek, odświeżę lekturę książek, które kiedyś już czytałam, a które nadal mam na półce. Będę też nadrabiała zaległości, a czasami sięgać po nowości.

Bardzo sobie cenie waszą obecność na blogu i zostawione komentarze, które podnoszą na duchu. Coś mi się wydaje, że w tym roku będzie słabo pod względem czytelniczym, muszę zadbać o zdrowie. Powoli myśli uciekają w inną stronę - zbliża się wiosna i prace ogrodowe. Wydaje mi się też, że blog będzie ewaluował w stronę misz masz. W tym momencie cieszę się, że nazwa jest neutralna i nie ogranicza.

Życzę wam dużo zdrówka i radości. - Lenka

środa, 28 lutego 2018

Niechciane książki - co z nimi zrobić


Niedawno na jednym z blogów osoba komentująca napisała, że porządkowała biblioteczkę, nie wiedziała co zrobić z książkami i wyrzuciła je na śmietnik, auć, zabolało i to mocno.

Apeluję: nie traktujcie tak książek. W wielu miastach w ramach bookcrossing można zostawić książki w miejscach do tego przeznaczonych np. na specjalnym regale w bibliotece czy w gablotce w miejscu publicznym. W ramach tej akcji  można "wypożyczać" i oddawać, można coś przynieść i zabrać coś w zamian, nie ma terminów i nikt ściśle nie sprawdza ruchu książek. Sama korzystam z tej formy - oddaję książki, ale i też zdarza mi się upolować prawdziwe perełki (o tym, co pojawiło się w lutym u mnie, przeczytacie w kolejnym wpisie). W niektórych szpitalach również można zostawić książki.

Polecam portal olx, gdzie książki można sprzedać lub oddać za darmo. Z kolei na portalu graty z chaty można oddać książki za darmo, a osoba odbierająca zjawia się po nie osobiście lub pokrywa koszt przesyłki.

Można też spróbować wymienić się książkami ze znajomymi lub oddać je do antykwariatu.

To, co nam czasami jest nieprzydatne, dla kogoś innego może być interesujące. Jest też grono pasjonatów książek, nie pogardzą oni nawet starszymi egzemplarzami. Ja sama nie wyobrażam sobie życia bez książek, dotyku papieru, szelestu przewracanych kartek i tego cudownego zapachu. Obecnie ubolewam, bo stosiki się powiększają, a ja nie bardzo mam warunki do czytania. Na razie nie jestem przekonana do audiobooków, ale nie mówię nie. Może kiedyś się skuszę, ty bardziej, że różnie bywa z czasem, a można by słuchać ich w trakcie wykonywania czynności domowych.

Pozdrawiam was cieplutko! - Lenka








środa, 21 lutego 2018

Droga do marzeń - Krystyna Mirek



Autor: Krystyna Mirek
Tytuł: Droga do marzeń
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 304
ISBN: 978-83-7229-356-5

Utrata danych i zaległa recenzja spędzająca sen z powiek, a jednocześnie brak chęci do ponownego pisania - tak pokrótce można określić przyczynę mojego dłuższego milczenia.

W życiu nic nie jest proste ani pewne, nic też nie jest nam dane na zawsze.  Wydaje się, że Konstancja Dobrowolska ma wszystko - zdrowie, pieniądze (od ojca), beztroskie życie, chłopaka i grono przyjaciół. Pewnego dnia wszystko pryska jak bańka mydlana. Ojciec Konstancji zostaje aresztowany, a ona zostaje bez niczego, nie ma nawet dachu nad głową. Może liczyć tylko na siebie, bo wszyscy się od niej odsuwają, nawet z matką nie ma kontaktu.

"Konstancja zamyśliła się. Marzenia. Tak, to było jedyne, co jej pozostało w tym najtrudniejszym momencie życia. Mama zniknęła, ojciec siedział w więzieniu, przyjaciele się od niej odwrócili, chłopak zostawił jak zużyty sprzęt, ale marzenia pozostały. Wcześniej nie przywiązywała do nich zbyt wielkiej wagi. Ale też po raz pierwszy uświadomiła sobie różnicę pomiędzy powierzchownymi pragnieniami, łatwymi do zaspokojenia dzięki pieniądzom i władzy ojca, a prawdziwymi, głęboko osobistymi marzeniami." 

Czy Konstancja poradzi sobie w nowej sytuacji? Odpowiedzi poszukajcie w powieści.

Akcja toczy się dwutorowo. Poruszony zostaje wątek tajemnic rodzinnych, które do niczego dobrego nie prowadzą. Nie można budować szczęścia na czyjejś krzywdzie. Ostatecznie prawda wychodzi na jaw, zmieniając życie wielu osób. Czy bohaterowie odnajdą się w nowych okolicznościach?

To było moje pierwsze, ale zapewne nie ostatnie spotkanie z twórczością Krystyny Mirek. Autorka swoim stylem pisania przykuła moją uwagę, gdyż ma bardzo lekkie pióro. Powieść czyta się szybko, mimo trudnej tematyki, jaka została w niej poruszona. Książka wzrusza, wywołuje emocje i skłania do refleksji. Potwierdza się, że nie wszystko złoto, co się świeci. Mimo że końcówka książki jest przewidywalna, nie zabrało mi to przyjemności z lektury.

Czytaliście tę powieść?

Przesyłam cieplutkie pozdrowienia - Lenka

czwartek, 15 lutego 2018

Lutowe rozkminianie o sposobach na chandrę

Witam po przerwie!

Kochani trochę mnie tu nie było, ale nie z mojej winy. Zawiodła technika, mój laptop odmówił posłuszeństwa, coś się zepsuło, zniknęły programy, aplikacje i część plików. Wrr... Powoli ogarniam temat, ale nie wszystko uda się odzyskać.

Lutowa, zmienna pogoda, nie nastraja optymistycznie. Brakuje słońca, więc bardziej jesteśmy senni, rozdrażnieni oraz niechętni do aktywności. Dlatego przygotowałam dla was listę sposobów na pokonanie chandry i walkę z depresją.


Niezbędnik na poprawę nastroju:

1. Gorąca herbata/kawa/czekolada (można dodać pianki) w ulubionym kubku lub w kubku termicznym.

2. Świeczki (szczególnie polecam zapachowe) - ciepłe światło, przyjemny zapach, warto palić je, gdy tylko ma się ochotę - rano, wieczorem, w łazience...

3. Książki.

4. Filmy/seriale.

5. Mięciutkie, ciepłe swetry.

6. Puszysty koc.

7. Poduchy.

8. Cieplutkie skarpety.

9. Paniom polecam zrobienie makijażu oraz założenie ulubionej sukienki. Nie musi być specjalnej okazji, aby wyglądać elegancko.

10. Joga, która jest dobra o każdej porze dnia.

11. Kup sobie jakiś drobiazg, który sprawi ci przyjemność lub jakiś gadżet, który ułatwi ci życie.

12. Przemebluj pokój lub zmień dekoracje (druga opcja też potrafi zdziałać cuda).

13. Rozpieszczaj siebie - zjedz ulubioną przekąskę, pozwól sobie na dzień lenistwa.

14. Obejrzyj inspirujący filmik lub obejrzyj zdjęcia na Pintereście, poczytaj posty na ulubionych blogach.

15. Zafunduj sobie romantyczną kąpiel z olejkami nawilżającymi, perełkami do kąpieli lub kulami musującymi.

Pamiętajcie, że małe rzeczy cieszą. Dodalibyście coś jeszcze do listy?

Na zakończenie coś na lepszy humorek:




Dwaj chłopcy przychodzą do apteki i mówią:

-Poprosimy cztery opakowania aspiryny i cztery opakowania węgla.

-O matko! A co wa dolega?

-Nic, po prostu pionki do warcabów nam poginęły.

Tymczasem życzę wam dużo zdrówka i pogody ducha. 



czwartek, 1 lutego 2018

Podsumowanie stycznia



Czytelniczy styczeń zakończyłam wynikiem

3 książki
556 stron

Dla niektórych z was to żadna rewelacja, ale czytam tyle, na ile pozwala mi moja sytuacja i stan zdrowia. Posty też ukazują się rzadziej niż bym chciała, ale najważniejsze nie  robić nic na siłę.
Zdecydowanym faworytem w tym miesiącu jest książka Brooke McAlary "Prostota. Siła codziennych rytuałów".

W styczniu przybyły następujące książki:


-Hubert Fryc, Szeptać (egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Książnica)

-Beata Majewska, Baśnik (egzemplarz recenzencki od Wydawnictwa Książnica i tu mam wyrzuty sumienia, bo przede mną lektura poprzedniego tomu, odkładam ją, bo zraziłam się nieprzychylnymi opiniami)



-Joanna Chmielewska, Życie (nie)całkiem spokojne (takie cudo - w twardej oprawie i z pięknymi zdjęciami - znalazłam w bibliotece na regale z bookcrossing)

-Adam Staszak, Życie i działalność Edmunda Bojanowskiego w opiniach ludzi jemu współczesnych (kolejna książka z biblioteki w ramach bookcrossing).

Błogosławiony Edmund Bojanowski jest mi szczególnie bliski, bo to człowiek z moich stron rodzinnych, a także patron mojej parafii.

Jak niektórzy z was może zauważyli, że w styczniu zmieniłam logo bloga. Okresowo będzie się też zmieniało tło.

W styczniu po raz pierwszy zorganizowałam rozdanie. Myślę, że będzie ono pojawiało częściej, ale forma będzie się zmieniać.

Życzę wam, aby luty był dla was dobrym czasem. Pozdrawiam! - Lenka

niedziela, 28 stycznia 2018

Komisarz Gordon. Pierwsza sprawa - Ulf Nilsson



Autor: Ulf Nilsson
Tytuł: Komisarz Gordon. Pierwsza sprawa
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 100
Format: 154x217 mm
ISBN: 978-83-08-06459-7

W pierwszym tomie komisarz Gordon szuka sprawcy/sprawców kradzieży orzechów. Młody czytelnik dowiaduje się, jak wyglądają posterunek i cela oraz prowadzenie śledztwa. Co ważne nie ma tu przemocy, a komisarz nie używa broni, ale trzyma ją za grubym szkłem. Gordon to życzliwy amator ciasteczek, uwielbiający stawiać swoją pieczątkę.

"Stempel był oczywiście bardzo piękny, okrągły, z napisem "Komisarz Gordon", a w środku miał królewską koronę. Wprawdzie komisarz nie wiedział, co korona miała wspólnego z policją, ale wzmacniała w nim jeszcze poczucie władzy i nikt nie miał co do niej wątpliwości."




Orzechy zginęły wiewiórce Walerii oraz z innych leśnych spiżarni. Ślady zaciera padający śnieg oraz przestępcy. Wartka akcja, niebezpieczne i jednocześnie zabawne przygody sprawiają, że zarówno dzieci, jak i dorośli dobrze się bawią przy czytaniu tego kryminału.

Książka napisana jest czcionką przyjemną dla oka i łatwą do czytania przez dzieci, rozdziały oznaczone są w formie pieczątki. Akcja wciąga, nie sposób czytać jej na raty. Urzekły mnie ilustracje, które wyglądają, jakby były narysowane kredkami. Na wewnętrznej stronie okładki znajduje się mapa policyjnego rejonu komisarza Gordona, która pomaga w śledzeniu akcji książki. Piękna, twarda oprawa, grube, szyte kartki, elegancja w stylu Wydawnictwa Literackiego. Jestem pewna, że pokochacie Komisarza Gordona i sięgniecie także po jego dalsze losy.

Za egzemplarz pióra szwedzkiego pisarza bardzo dziękuję Wydawnictwu



Pozdrawiam was cieplutko! - Lenka

Macie ochotę poznać rozwiązanie tej kryminalnej zagadki?

piątek, 26 stycznia 2018

Styczniowe rozdanie - wynik

W styczniowym rozdaniu zwycięzcą została osoba, której komentarz ma nr 19.



Osoba ta zgłosiła się na Fb. Gratuluję Panu Arturowi.

Zachęcam was do śledzenia bloga, być może podobne rozdanie jeszcze kiedyś się pojawi, ale na razie cicho sza...

Pozdrawiam cieplutko i życzę przyjemnego weekendu! - Lenka

czwartek, 18 stycznia 2018

Styczniowe rozdanie



Mam dla was do rozdania jest jeden egzemplarz książki "Prostota. Siła codziennych rytuałów" Brooke McAlary. Sponsorami są Wydawnictwo Literackie oraz Zacisze Lenki. W rozdaniu może wziąć udział każda osoba posiadająca adres w Polsce (ze względu na koszty nie wysyłam za granicę).  Wystarczy zgłosić swój udział pod postem lub na Fb na stronie Zacisze Lenki, jeśli podasz swój adres e-mail, będę się mogła skontaktować w sprawie ewentualnej wygranej. Jeśli chcesz, możesz udostępnić grafikę. Zgłaszać się można do 25.01.2018 r. Będzie mi miło, jeśli zostaniesz ze mną na dłużej. Zapraszam!

wtorek, 16 stycznia 2018

Prostota. Siła codziennych rytuałów - Brooke McAlary (recenzja przedpremierowa)


Zimową porą - PROSTOTA - po wizycie u dentysty (wyrwanie zęba) - książka i kubek wody z kranu.

Autor: Brooke McAlary
Tytuł: Prostota. Siła codziennych rytuałów
Rok wydania: 2018
Ilość stron: 104
Format: 140x190 mm
ISBN: 978-83-08-06458-0
Data premiery: 17-01-2018

W niewielkiej objętościowo książce autorka zwraca uwagę na docenienie piękna otaczającego nas, wprowadzenie w życie minimalizmu (m.in. pozbycie się zbędnych przedmiotów, odgracenia przestrzeni i umysłu, uproszczenie życia) oraz cieszenie się chwilą, a także nicnierobieniem. Oderwijmy się od wszelkich ekranów, bądźmy choć czasami odetnijmy się od sieci, bądźmy offline - żyjmy tu i teraz, a nie w wirtualnym świecie, dbajmy o dobre relacje z bliskimi, póki są z nami.

"Odgraciłam nasz dom, pozbywając się tysięcy zbędnych przedmiotów, i zorganizowałam go tak, że funkcjonuje w sposób, który nam odpowiada. Czuję się fizycznie lżejsza, jestem bardziej zadowolona i doświadczam nagłych, niespodziewanych przypływów szczęścia. "

"(...) wykonując codzienne czynności uważnie i świadomie, możecie wieść prostsze, szczęśliwsze życie."

"Chodzi o to, by być zorganizowany, ale też wiedzieć, kiedy odpuścić."

Jednym z zagadnień, na które zwraca uwagę autorka jest jednozadaniowość. Zazwyczaj robimy kilka rzeczy jednocześnie, ale sama po sobie wiem, że np. intensywniej odbieram czytaną książkę w ciszy, niż gdy w tle gra muzyka.

Książkę czyta się rewelacyjnie, wręcz się ją pochłania. Narracja pierwszoosobowa sprawia, że ma się wrażenie rozmowy z autorką, jakby była nowo poznaną, dobrą koleżanką. Dodatkową atrakcją są ćwiczenia oraz inspirujące cytaty.

Wydawnictwo Literackie kolejny raz stanęło na wysokości zadania - piękna, twarda okładka, bardzo dobrej jakości papier, piękne zdjęcia (kojarzące się z relaksem), czcionka miła dla oka - same plusy. Książka mimo wielokrotnego czytania/przeglądania na pewno nie ulegnie zniszczeniu, bo jest szyta. Warto przeczytać najpierw całą książkę, a później do niej wracać, wprowadzając w życie poszczególne rytuały.

Książkę można kupić na stronie Wydawnictwa Literackiego.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu


Skusicie się na tę książkę?

Wkrótce będę miała do rozdania jeden egzemplarz tej książki - zapraszam.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Zapowiedź książki z Wydawnictwa Literackiego: Brooke McAlary "Prostota. Siła codziennych rytuałów"



Brooke McAlary
Prostota. Siła codziennych rytuałów
tłum. Bożena Kosowska

Brooke McAlary i jej slow home – książka australijskiej gwiazdy internetu
O tym, jak zwolnić i nadać codzienny sprawom odpowiednią rangę


Zabiegani, zmęczeni, przepracowani, zestresowani i stale podpięci do sieci. Tacy jesteśmy, ale czy musimy? Czy nasze życie musi być podporządkowane słowom: „szybciej” i „więcej”? NIE! Powiedz to głośno, powoli i wyraźnie. Zatrzymaj się i weź głęboki oddech. Przemyśl swoje codzienne czynności, nadaj im odpowiednią wagę, a przekonasz się, jak pozytywna może być siła rytuałów w powszednim życiu.

Dzięki tej książce zmienisz rytm i organizację swoich dni, odkryjesz urok slow life, docenisz wartość minimalizmu. I jeszcze jedno: nie obawiaj się, że chodzi tu o skomplikowane zarządzanie czasem. Wręcz przeciwnie, to proste pomysły pozwolą żyć pełniej i lepiej!

Premiera 17 stycznia 2018 r.

Szczęście po australijsku - Brooke McAlary z rodziną (fot. Julie Williams)

Australijka Brooke McAlary po tym, jak zdiagnozowano u niej depresję poporodową, całkowicie zmieniła swoje życie. Wybrała prostotę oraz powolność, odzyskując zdrowie, energię i pasję. O simple life i slow home opowiada na podcaście, który osiągnął już rekordową milionową ilość pobrań. Na podstawie własnych doświadczeń napisała także bestsellerowy poradnik Prostota. Siła codziennych rytuałów.

 
Lagomhyggelykkeikigai… W ostatnim czasie pojawiło się wiele pomysłów i recept na szczęśliwe życie. Dla pani kluczem jest słowo simple, prostota.

Prostota oznacza pozbycie się wszelkiego nadmiaru, a dotyczy to zarówno naszej pracy i wszelkiej codziennej aktywności, jak też stanu posiadania oraz oczekiwań. To, co naprawdę uważamy za ważne, powinno znaleźć się w centrum naszego życia. Musimy więc odsunąć od siebie rzeczy i czynności, które są zbędne i zastanowić się, co robimy z czasem, przestrzenią, a także energią. Prostota to także odnajdywanie momentów spokoju i wolnej przestrzeni nawet w te dni, gdy wiele się dzieje, a my jesteśmy zajęci.

W tym celu możemy pozytywnie i twórczo wykorzystać rytuały i rytmy. Na czym to polega?

Podnosząc naszą aktywność lub określone zadanie do rangi rytuału, uznajemy je za ważne i znaczące. Na przykład, jeśli poranne picie filiżanki herbaty lub też nanoszenie zapisków w dzienniku wieczorem przekształcimy w codzienny rytuał, oznacza to, że traktujemy je jako istotne i warte tej chwili. Dzięki temu znajdujemy na nie czas oraz energię, jakiej wymagają. Z kolei idea rytmu jest bardziej szlachetną wersją rutyny. Musimy mieć oczywiście świadomość, co spaja nasze dni, jednak rygorystyczne pojmowanie rutyny generuje olbrzymi stres. Inaczej jest z rytmem. Rytm pozwala nieco zwolnić albo przyspieszyć tempo zależnie od aktualnych potrzeb. Jeśli opuszczamy jakiś element w dziennym rytmie, nic takiego się nie dzieje, nasz świat się nie zawali, ale jeśli wypadamy z rutyny, mamy bolesne wrażenie, że zostajemy gdzieś w tyle, coś zaniedbaliśmy, coś straciliśmy. Kiedy wypracowałam swój poranny rytm, zdumiała mnie poprawa samopoczucia, jakiej doświadczyłam. Byłam wreszcie zrelaksowana, nie czułam presji, całe napięcie puściło.

„Każda podróż zaczyna się od jednego małego kroku”. Od czego powinniśmy zacząć?

Od czegokolwiek! To właśnie jest wspaniałe w slow life. A jeśli wybór sprawia nam kłopot, zawsze możemy zacząć od mentalnego inwentarza, uświadomienia sobie, jakiego rodzaju problemy pojawiają się w naszym życiu lub tego, co najbardziej nas dręczy. Wszystko, czego potrzebujemy, to kilka minut, długopis i kartka papieru. Mamy spisać, naszkicować lub narysować tematy, myśli, zadania albo problemy, które w danym momencie przychodzą nam do głowy. Zapewne będzie to długa lista rzeczy do zrobienia, kilka zmartwień i trosk, jakiś duży problem i garstka drobnych spraw, które nie dają nam spokoju, a co uświadomiła nam dopiero ta kartka papieru. Być może zauważymy jakąś wspólną nić, która spaja całą listę, i to może być dobrym początkiem. Ale niezależnie od czego zaczniemy, postarajmy się, by za punkt wyjścia obrać rzeczy małe. Jeśli mamy wielki problem, połammy go na możliwie najmniejsze kawałki i zaplanujmy małe kroki. Rozpęd, na jaki pozwoli ten pierwszy mały krok, wystarczy, by popchnąć nas do drugiego kroku, a potem do następnego i następnego. Nieważne, w jakiej podróży jesteśmy, każda zaczyna się od tego jednego małego kroku. To jedyna droga do trwałej powolnej przemiany. Slow nie musi wyglądać w jakiś konkretny sposób, nie musi to być też jakaś duża wymagająca zmiana. Najważniejsze to właściwie poustawiać priorytety i poświęcić tym sprawom więcej czasu niż innym, a przy tym pozwolić, by rzeczy, które nie są dla nas ważne, po prostu szły swoją drogą.

Smutna prawda jest taka, że nasz umysł jest przeładowany informacjami, a my coraz więcej czasu spędzamy online, bombardując go kolejną masą danych i wiadomości. W jaki sposób możemy skutecznie się rozłączyć?

Pierwszy krok, jaki powinniśmy w tym celu zrobić, to zwrócić uwagę na to, ile czasu spędzamy w sieci. Musimy wyznaczyć sobie kilka momentów w ciągu dnia, kiedy intencjonalnie się rozłączymy, wyłączymy komunikatory, po to, aby zrobić coś całkowicie offline. Wytyczając te proste granice, szybko zaczynamy dostrzegać, jak wiele czasu spędzaliśmy do tej pory w sieci i jak wiele straciliśmy przez telefony. Z chwilą gdy sobie to uświadomimy, będzie nam łatwiej wprowadzić większe zmiany w technologicznych przyzwyczajeniach. Jedną z najbardziej dobroczynnych zmian, jakiej dokonałam, było wyrugowanie wszystkich ekranów i monitorów z sypialni. Teraz czytam książkę zamiast wpatrywać się w telefon, łatwiej zasypiam i budzę się bardziej pogodna. Po wstaniu z łóżka medytuję, rozciągam się albo piszę dziennik zamiast, jak dawniej, tracić czas na sprawdzanie mejli i czytanie postów na social media.

Pani książka ma bardzo praktyczny wymiar. Zawiera wiele technik i ćwiczeń, a nie tylko złote myśli i piękne maksymy.

Kiedy po raz pierwszy zetknęłam się z konceptem simple living, doświadczyłam frustracji. Czytałam cudowne i inspirujące opowieści, ale w żadnej nie znalazłam praktycznych wskazówek, jak osiągnąć taki stan. Pracując nad książką, postawiłam sobie za cel podanie czytelnikom praktycznych porad, a przy tym pozostawienie im wolnej ręki, jeśli chodzi o adaptację moich pomysłów do ich własnych potrzeb i preferencji. Nie ma jednego przepisu na proste życie.

Pisze pani też o wdzięczności, uważności, zapomnianej sztuce nicnierobienia, cieszeniu się małymi rzeczami. Dlaczego tak często zapominamy o tych małych „dobrociach” albo po prostu ich nie doceniamy?

Bo zaczęliśmy utożsamiać pośpiech i nadmiar z sukcesem. Drugą stroną tego medalu stało się przekonanie, że jeśli nie jesteśmy wiecznie zajęci, to znaczy, że jesteśmy leniwi. Znam dobrze dwie strony tego równania. Kiedyś sama uważałam, że będąc niespokojną, przeciążoną i zestresowaną, odnoszę w życiu sukcesy, że to ich warunek. Teraz dotarło do mnie, że w małych chwilach uważności można odnaleźć nie tylko radość, ale też spokój, satysfakcję i dziecięcą zdolność zadziwiania się światem. Odkąd uprościłam swoje życie, więcej zauważam i więcej doceniam, nauczyłam się zwalniać i być obecną, nawet jeśli mam dużo rzeczy na głowie, jestem też bardziej zadowolona i pogodna. Cieszę się z każdego dnia, nie uciekam. Upraszczanie życia nie czyni mnie leniwą ani też nie jest źródłem nudy. Jest dokładnie odwrotnie.

Jesteście ciekawi tej książki?

Życzę Wam spokoju. Pozdrawiam! -Lenka